Kai Asakura, Xiong Jing Nan i problem UFC z importami
Kai Asakura znokautował Aoriqilenga w 34 sekundy. Xiong Jing Nan przegrała w jedną rundę i ma 0-2. UFC wciąż podpisuje mistrzów i natychmiast ich wydaje.
Tydzień przed UFC Shanghai pisałem tutaj o problemie tej promocji z importowaniem mistrzów: o nawyku podpisywania zawodnika, który trzyma pas gdzie indziej, sprzedawania go jako mistrza, a potem odkrywania, że tytuł w ONE albo RIZIN nie przelicza się na miejsce w rankingu UFC po kursie choćby zbliżonym do tego, co sugeruje marketing.
Dwóch takich importów walczyło w piątek. Jeden znokautował rywala w 34 sekundy. Drugi został znokautowany w pierwszej rundzie i ma teraz 0-2. To pożyteczny wieczór, bo cały ten argument został ściśnięty w jedną kartę walk.
Kai Asakura, dwa lata i cztery walki później
Zdjęcie: ホタテマン0010 / CC BY 4.0Kai Asakura przyjechał z RIZIN jako mistrz wagi koguciej i jedno z największych nazwisk japońskiego MMA, a UFC dało mu w debiucie w grudniu 2024 roku walkę o pas wagi muszej z Alexandrem Pantoją. Został poddany w drugiej rundzie. Osiem miesięcy później Tim Elliott również poddał go w drugiej rundzie. W tamtym momencie import wyglądał dokładnie na to, na co narzekał mój wcześniejszy tekst: promocja kupuje nazwisko, natychmiast je monetyzuje na szczycie dywizji, a potem nie ma już czego sprzedawać, gdy nazwisko przegrywa dwa razy.
Potem znokautował Camerona Smothermana w pierwszej rundzie w maju, a w piątek znokautował Aoriqilenga w 34 sekundzie drugiej rundy. Był w tej walce faworytem z kursem -463, czyli rynek wreszcie traktuje go jak zawodnika, a nie ciekawostkę. Dwa nokauty z rzędu nie cofają dwóch porażek przez poddanie, ale ustalają coś, co pierwsze dwie walki przesłoniły: uderzanie, które zrobiło z niego magnes w Japonii, działa w tej klatce bez zarzutu. Przecieka zapasowo-chwytowa część, a obie jego porażki wzięły się z tego, że ktoś go złapał.
Kłuje scenariusz alternatywny. Gdyby UFC sprowadziło Asakurę przeciwko rywalowi poziomu Smothermana i budowało go przez rok, miałby dziś 4-0 z dwoma nokautami i byłby naprawdę marketingowym japońskim pretendentem w wieku 32 lat. Zamiast tego ma 2-2 z przegraną walką o pas w rekordzie i musi odbudowywać się w kierunku pozycji, którą wręczono mu pierwszego dnia.
Xiong Jing Nan, 0-2 i 38 lat
Xiong Jing Nan to trudniejszy przypadek. Trzymała tytuł wagi słomkowej ONE od 2018 roku i zbudowała tam długą serię zwycięstw, w tym pięciorundową jednogłośną decyzję nad Angelą Lee w październiku 2022 roku, zatrzymanie Nat Jaroonsak w trzeciej rundzie w 2023 roku i decyzję nad Meng Bo w marcu 2025 roku. To nie jest papierowy pas. To jedna z najbardziej uznanych mistrzowskich serii w kobiecym MMA poza UFC.
Przegrała już obie swoje walki w UFC. Angela Hill wzięła z nią jednogłośną decyzję w maju, co jest szanownym wynikiem przeciwko długoletniej zawodniczce wagi słomkowej UFC. W piątek została znokautowana przez Julię Polastri w czasie 3:06 pierwszej rundy, jako underdog z kursem +183, na walkach wstępnych, w wieku 38 lat.
Linia bukmacherska to część, do której ciągle wracam. Panująca mistrzyni świata z innej promocji została wyceniona jako niemal dwukrotny underdog przeciwko nierankingowej zawodniczce z ośmioma występami w UFC, a rynek miał rację. To nie jest obraza dla Xiong. To pomiar i mówi on, że rynek już wyliczył to, co matchmaking samej promocji dopiero testował.
Schemat nie polega na tym, że importy są złe
Łatwo byłoby napisać to jako „mistrzowie z zewnątrz nie dają rady", a to byłoby nieprawdą. Denise Gomes, która znokautowała czwartą zawodniczkę rankingu wagi słomkowej w tym samym budynku tego samego wieczoru, przeszła przez UFC. Tak samo Song Yadong, który jest w rosterze od 2017 roku i pokonał już jeden po drugim Deivesona Figueiredo oraz Umara Nurmagomedova w wieku 28 lat.
Schemat dotyczy rozbiegu. UFC wciąż podpisuje uznanych mistrzów, a potem natychmiast wydaje ich świeżość, bo debiut przeciwko pretendentowi sprzedaje się lepiej niż debiut przeciwko bramkarzowi dywizji. Asakura dostał walkę o pas w pierwszym starciu. Xiong dostała w swoim Angelę Hill, weterankę dywizji ocierającą się o ranking. Żadne z nich nie dostało tego, co każdy zawodnik rozwijany przez UFC wewnętrznie dostaje z automatu, czyli kilku możliwych do wygrania walk na przystosowanie się do klatki, sędziowania, harmonogramu zbijania wagi i programu antydopingowego.
Asakura przetrwał to traktowanie i teraz się odgryza. Xiong ma 0-2 w wieku 38 lat i nie ma oczywistej wersji najbliższych dwóch lat, w której odzyskuje pozycję, którą miała, gdy podpisywała kontrakt.
Na co patrzeć dalej
Obie te kariery są teraz autentycznie otwartymi pytaniami, a nie ćwiczeniami marketingowymi, co jest ciekawsze niż to, od czego się zaczęły. Asakura ma 2-2 z dwoma nokautami z rzędu i bez miejsca w rankingu; użytecznym testem jest to, czy UFC da mu rankingowego koguciaka, czy kolejnego Smothermana. Xiong ma 0-2, a użyteczne pytanie brzmi, czy w ogóle dostanie trzecią walkę.
Pełna karta z Shanghaju i każdy wynik są na stronie gali, a kompletne, wielopromocyjne osie czasu obojga zawodników, z walkami w RIZIN i ONE włącznie, znajdują się na ich stronach: Asakura i Xiong.
UFC podpisało oboje tych zawodników, żeby udowodnić, że za jego ekspansją w Azji stoi mistrzowski ciężar. Dostało jednego artystę nokautu, którego niemal zmarnowało, i jedną mistrzynię, którą być może podpisało trzy lata za późno.