Obrona obaleń Iana Machado Garry'ego nie zawiodła na UFC 330
Makhachev trafił siedem obaleń na Ianie Machado Garrym na UFC 330, a Garry obronił osiem. Ta historia to nie słaba obrona, tylko mistrz, który przystąpił do 15 prób.
Opinia, którą będziecie słyszeć przez cały tydzień, brzmi tak, że Ian Machado Garry został obnażony na UFC 330, że dziura w zapasach, którą wszyscy podejrzewali, okazała się kanionem, i że siedem obaleń w 25 minut zamyka temat. Chcę argumentować odwrotnie, bo karty rund mówią coś bardziej niewygodnego niż „jego obrona była słaba".
Garry powstrzymał w sobotę osiem prób obalenia. Osiem. To 53 procent skuteczności obronnej przeciwko najlepszemu ofensywnemu grapplerowi w tym sporcie, w pięciorundowej walce o pas, co w oderwaniu od kontekstu jest całkiem przyzwoitym wieczorem w pracy. Wyglądało to na masakrę tylko dlatego, że Islam Makhachev przystąpił do piętnastu.
Zdjęcie: Unknown author / CC BY 3.0Piętnaście prób to jest ta historia
W 19 walkach w UFC do soboty włącznie Makhachev przystąpił do 88 prób obalenia i trafił 48, co daje karierową skuteczność 54.5 procent. To średnio ciut poniżej pięciu prób na walkę. W sobotę potroił tę liczbę. Piętnaście prób, siedem trafionych, skuteczność 46.7 procent, czyli poniżej jego własnej karierowej średniej.
Przeczytajcie te dwa zdania razem, bo to jest cała walka. Makhachev nie rozwiązał Garry'ego lepszym wejściem ani sekretnym kątem. Rozwiązał go, decydując, najwyraźniej jeszcze przed wyjściem do klatki, że będzie atakował mniej więcej trzy razy częściej niż zwykle i zaakceptuje za to gorszą skuteczność. Siedem z piętnastu przeciwko człowiekowi, który w całej swojej wcześniejszej karierze w UFC oddał sześć obaleń.
Ta wcześniejsza liczba jest warta zatrzymania. Jedenaście walk, sześć oddanych obaleń. Shavkat Rakhmonov próbował z Garrym dziesięć razy w grudniu 2024 roku i trafił dwa. Belal Muhammad próbował siedem razy w zeszłym listopadzie i trafił zero. Dwaj z trzech najlepszych zapaśników wagi półśredniej na świecie już to sprawdzili i wyszli z tego niemal z niczym. Raport skautingowy nie był błędny. Był tylko zbudowany na próbkach siedmiu i dziesięciu ataków, a nikt wcześniej nie zadał tego pytania piętnaście razy w jedną noc.
Skąd tak naprawdę wziął się czas kontroli
Oto walka runda po rundzie, z naszych danych rundowych.
| Runda | Obalenia Makhacheva | Kontrola | Znaczące ciosy |
|---|---|---|---|
| 1 | 1 z 5 | 3:38 | 3 do 0 |
| 2 | 1 z 1 | 2:19 | 11 do 6 |
| 3 | 1 z 2 | 0:16 | 5 do 9 |
| 4 | 2 z 5 | 3:05 | 3 do 7 |
| 5 | 2 z 2 | 3:12 | 0 do 7 |
Dwie rzeczy rzucają się w oczy. Pierwsza to trzecia runda, jedyna, w której Makhachev utrzymał tylko szesnaście sekund kontroli: Garry natychmiast przebił go 9 do 5 i 97 procent publicznych kart punktowych oddało mu tę rundę. Odbierzcie matę, a to była walka, którą Garry wygrywał w stójce, czyli dokładnie to, co mówiła argumentacja za nim przed galą.
Druga to piąta runda. Makhachev trafił zero znaczących ciosów w ostatnich pięciu minutach walki o mistrzostwo świata. Zero. Utrzymał za to 3:12 kontroli po dwóch obaleniach z dwóch prób, a 83 procent publicznych punktujących i tak oddało mu tę rundę. To nie jest krytyka punktacji, to kryteria robiące dokładnie to, do czego zostały napisane, ale warto powiedzieć wprost: mistrz wygrał mistrzowską rundę walki wieczoru gali pay-per-view, nie trafiając ani jednego ciosu.
Zdjęcie: Oisinvg / CC BY-SA 4.0W czwartej rundzie pas zmienił właściciela (nie zmienił, ale wiecie, o co mi chodzi)
Sędziowie oddali karty 49-46, 49-46 i 48-47, wszystkie dla Makhacheva. Karty publiczne, 387 sztuk, najczęściej wskazywały 48-47. Różnicą między tymi dwoma dokumentami jest czwarta runda.
W czwartej rundzie Garry trafił 7 z 11 znaczących ciosów wobec 3 z 6 u Makhacheva. Makhachev trafił dwa obalenia z pięciu prób i utrzymał 3:05. Osiemdziesiąt procent publiczności oddało tę rundę Garry'emu za wolumen, dwóch z trzech sędziów oddało ją Makhachevowi za pozycję. Nie ma tu żadnego skandalu i nie nazywam niczyjej karty rozbojem, bo zwycięzca jest ten sam w obu wariantach. Ale jeśli chcecie najczystszego obrazu tego, co ceni współczesne sędziowanie w MMA, to jest nim runda, w której jeden człowiek trafił ponad dwa razy więcej ciosów i mimo to ją przegrał, bo drugi spędził połowę tej rundy na górze.
Czego Garry nigdy nie zrobił
Liczba, która nie daje mi spokoju od zakończenia walki, to zero. Tyle prób obalenia oddał w sobotę Garry: żadnej, w 25 minut, przeciwko zawodnikowi, który atakował go mniej więcej co sto sekund.
Garry nie jest obcy temu pojęciu. Ma na koncie 10 obaleń z 32 prób w karierze w UFC i 19:24 karierowego czasu kontroli. Korzystał z tego. Ale w najważniejszy wieczór swojego życia ani razu nie zmusił Makhacheva do myślenia o obronie czegokolwiek, co oznacza, że Makhachev mógł spędzić całą walkę w jedynym trybie, w którym jest najlepszy, bez żadnego kosztu za nieudany atak poza wstaniem z powrotem.
Czytam tu karty rund, nie taśmy, i jest sto powodów, dla których narożnik mówi zawodnikowi, żeby nie mocował się z Islamem Makhachevem. To i tak jest recepta. Nie musisz pokonać tego człowieka w wymianie w parterze. Musisz tylko sprawić, żeby poświęcił uwagę takiej możliwości, bo każde z jego piętnastu wejść wychodziło z postawy, której nigdy nie musiał psuć.
To, co należy wynieść z Filadelfii, to nie fakt, że dobra obrona obaleń zawiodła. To fakt, że dobra obrona obaleń jest procentem, a procent to rzecz, którą da się zatopić. Makhachev sprowadził najbardziej szanowaną mistrzowską formułę w tym sporcie do czegoś niemal chamskiego w swojej prostocie: atakuj, aż matematyka się podda. Ktoś w 170 funtach będzie musiał znaleźć odpowiedź inną niż „powstrzymaj pierwsze trzy".