Ultimate Fighting Calendar

Blog · Śledztwa

Hernandez vs Rodrigues: argument o czasie kontroli i jego słabość

Anthony Hernandez kontroluje 52,3% swojego czasu w klatce w wadze średniej UFC, ustępując tylko Chimaevowi. Hernandez vs Rodrigues i plan na pokonanie go nokautem.

Autor
Mate Bersenadze
Opublikowano
18 sie 2026
Czas czytania
6 min czytania
Tagi
ufc · ufc-sacramento · anthony-hernandez · gregory-rodrigues · data

Od początku 2015 roku dokładnie jeden zawodnik wagi średniej UFC spędził większą część swojego czasu walki na kontrolowaniu innego człowieka niż Anthony Hernandez, a jest nim Khamzat Chimaev.

To jedyny powód, dla którego ta walka mnie interesuje, więc najpierw podam tę liczbę, zanim zrobię z nią cokolwiek więcej. W 12 walkach UFC w wadze 185 funtów Hernandez walczył łącznie 137 minut i 5 sekund oficjalnego czasu w klatce, z czego przez 71 minut i 45 sekund utrzymywał pozycję kontrolującą. To 52,3 procent. Wskaźnik Chimaeva jest wyższy i wynosi 60,6 procent, liczony z sześciu walk i 75 minut. Nikt inny z realną próbką nawet się do tego nie zbliża.

ZawodnikWalkiCzas w klatceKontrolaWskaźnik kontroli
Khamzat Chimaev675:0345:2860,6%
Anthony Hernandez12137:0571:4552,3%
Antonio Carlos Junior10118:4661:0851,5%
Jacob Malkoun9100:1247:2847,4%
Trevor Smith7104:0945:2143,5%

(Walki wagi średniej UFC od stycznia 2015 roku, minimum sześć walk i 60 minut czasu w klatce, na podstawie naszych statystyk poszczególnych walk.)

W sobotę jest gwiazdą wieczoru gali UFC Fight Night w Sacramento w starciu z Gregory Rodrigues, co będzie pierwszą galą UFC w Golden 1 Center od 14 lipca 2019 roku. Hernandez urodził się w Oakland, 80 mil tą samą autostradą. Zajmuje siódme miejsce w rankingu wagi średniej; Rodrigues jest dziesiąty.

Jak naprawdę wygląda tych 52 procent

Wskaźnik kontroli to jedna z tych statystyk, które sprowadzają walkę do jednej liczby procentowej i po drodze gubią wszystkie detale, więc oto te detale.

W październiku 2024 roku Hernandez obalił Michela Pereirę dziesięć razy w pięciorundowej walce wieczoru i kontrolował go przez 15 minut i 42 sekundy, zanim zatrzymał go w piątej rundzie. To więcej czasu kontroli w jedną noc, niż większość zawodników wagi średniej zbiera w trzech walkach.

W lutym 2025 roku obalił Brendana Allena cztery razy i kontrolował go przez 10 minut i 22 sekundy w trzech rundach, co stanowi 69 procent piętnastominutowej walki przeciwko zawodnikowi, który w ośmiu poprzednich starciach miał bilans 7-1.

W sierpniu 2025 roku posłał na matę Romana Dolidze, który również jest na sobotniej karcie walk, dziewięć razy na jedenaście prób i poddał go w czwartej rundzie.

Bilans kariery: 54 trafione obalenia na 112 prób, 15 prób poddania, pięć bonusów za Performance of the Night w ostatnich dziewięciu występach. Nigdy nie zaliczył nokdaunu w UFC. Nie musi. Schemat jest taki, że skraca dystans, łapie body lock, a walka przestaje być walką, a zaczyna być formalnością.

Dwie noce, w których to nie zadziałało

Oto część, której tabela ze wskaźnikiem kontroli nie pokaże, i to właśnie dlatego nie uważam tego starcia za formalność.

Hernandez przegrał dwukrotnie od 2019 roku. Obie porażki to nokauty, i w obu przypadkach jego grappling nie miał nawet szansy zaistnieć.

Kevin Holland znokautował go w 39 sekund w maju 2020 roku. Zero prób obalenia, zero sekund kontroli, bo walka skończyła się, zanim było co próbować.

Sean Strickland znokautował go w trzeciej rundzie w lutym tego roku. Hernandez przez całą walkę spróbował jednego obalenia i mu się nie udało. Zakończył z 32 sekundami kontroli w dwóch i pół rundy, trafił 55 uderzeń znaczących, przyjął 110, a przed przerwaniem walki w 2:23 trzeciej rundy został przewrócony ciosem. Zabierzcie body lock, a zostaje zawodnik wagi średniej, bity w stosunku dwa do jednego.

To jest ten plan, i nie jest zbyt subtelny: trzymać się z dala od siatki, zmusić go do wymiany ciosów, trafić czymś mocnym, kiedy próbuje wejść do środka.

Rodrigues ma narzędzia i dowody na to

Gregory Rodrigues przed walką UFC Zdjęcie: Show Me The Money / CC BY 3.0

Rodrigues ma bilans 10-3 w UFC, w tym siedem nokautów, a surowe liczby zadanych obrażeń są najlepsze na całej karcie walk. Zaliczył osiem nokdaunów w 13 walkach, co jest najlepszym wynikiem spośród wszystkich zawodników na sobotniej karcie i dwa razy więcej niż u kolejnego w tym zestawieniu.

Ma też bilans defensywny, który sprawia, że to starcie jest niewygodne dla grapplera. W 13 walkach UFC przeciwnicy próbowali łącznie 12 obaleń przeciwko niemu, z czego trafili trzy, co daje 75 procent skuteczności obrony. Bardziej wymowna niż sam procent jest surowa liczba. Dwanaście prób w 13 walkach oznacza, że większość dywizji wagi średniej spojrzała na Rodriguesa i zdecydowała, żeby jednak trzymać walkę w pozycji stojącej. We wszystkich tych 13 walkach spędził łącznie 8 minut i 5 sekund po złej stronie pozycji kontrolującej, czyli mniej czasu, niż Hernandez zabrał Michelowi Pereirze w jedną sobotę.

Ma passę trzech zwycięstw z rzędu, a to ostatnie jest tym, do którego ciągle wracam myślami. W styczniu 2023 roku Brunno Ferreira znokautował Rodriguesa w pierwszej rundzie. W marcu tego roku Rodrigues znokautował Ferreirę w pierwszej rundzie i zgarnął za to bonus Performance of the Night. Pomiędzy tymi walkami zatrzymał Jacka Hermanssona w jednej rundzie i przepunktował Romana Kopylova w trzech rundach.

Sam też był kończony dwukrotnie: przez Ferreirę oraz przez Jareda Cannoniera w czwartej rundzie walki, która zdobyła bonus Fight of the Night, w lutym 2025 roku. Sześć bonusów w 13 walkach to nie przypadek. Rodrigues toczy dokładnie taki typ walki, który kończył noce Hernandeza.

Dziewięć i trzy przeciwko dwunastu

Oto to zderzenie w jednym zdaniu.

Hernandez notuje średnio 9,3 próby obalenia na walkę UFC. Rodrigues w całej karierze UFC musiał bronić się przed 12 próbami obalenia.

Jeśli sobota będzie choć trochę przypominać typową noc Hernandeza, Rodrigues będzie musiał bronić więcej obaleń w dwadzieścia pięć minut, niż musiał bronić przez pięć lat i 13 walk. Nie ma sposobu, by wiedzieć, jak bilans obrony przed obaleniami zbudowany na dwunastu punktach danych sprawdzi się pod taką presją, bo nigdy nie był w ten sposób testowany. Siedemdziesiąt pięć procent z dwunastu to nie to samo twierdzenie co siedemdziesiąt pięć procent z osiemdziesięciu.

Strona uderzeniowa nie budzi żadnych wątpliwości. Rodrigues trafia 5,5 uderzenia znaczącego na minutę i przyjmuje 4,7. Hernandez trafia 4,5 i przyjmuje 3,1. Rodrigues jest twardszym, szybszym i bardziej szkodliwym bijącym zawodnikiem według każdej miary, jaką mamy, a osiem nokdaunów pokazuje, że ta różnica nie jest kosmetyczna.

Ta walka jest więc czystym referendum: czy Hernandez zdoła dojść do body locka, zanim Rodrigues trafi tym, co skończyło wieczór ośmiu przeciwnikom, a jeśli mu się to uda, czy bilans obrony przed obaleniami zbudowany na garstce prób w ogóle coś znaczy.

Co myśli rynek

W 24 serwisach bukmacherskich Hernandez otworzył z konsensusem na poziomie -167, a obecnie stoi na -168. Rodrigues otworzył na +135, a teraz jest na +138. Cztery dni przed walką nic się nie ruszyło. To rynek mówiący, że przyjrzał się obu powyższym argumentom i również nie potrafił ich rozdzielić, co jest bardziej uczciwym werdyktem, niż dostaje większość walk wieczoru.

Skłaniam się ku Hernandezowi i chcę być w tej kwestii szczery: 52,3 procent w ciągu 137 minut to nie przypadek dobrego dobierania rywali, a mężczyźni, którzy sobie z tym poradzili, zrobili to ciosem trafionym w pierwszej wymianie, a nie planem, który przetrwał cztery rundy. Ale plan nie musi przetrwać czterech rund. Musi przetrwać jedno czyste prawe uderzenie, a Rodrigues rzucił osiem takich, które kładły ludzi na deski.

Hernandez spędził pięć lat, zamieniając przeciwników w meble. W sobotę robi to 80 mil od miejsca, w którym się urodził, w hali, do której UFC nie zaglądało od siedmiu lat, przeciwko jedynemu zawodnikowi na liście, którego prawie nikt nie prosił o obronę obalenia, bo nikt nie sądził, że warto próbować.

Ktoś bardzo się pomyli co do tego, który z tych faktów ma większe znaczenie.