Szóstka byłych z UFC na PFL Tampa: zawodnicy, którzy odeszli po zwycięstwach
Sześcioro byłych zawodników UFC dzieli sobotnią kartę PFL Tampa, łącznie 45 walk w UFC. Troje wygrało swój ostatni pojedynek w oktagonie i mimo to odeszło. Oto dowody.

W sobotni wieczór w Tampie PFL organizuje 12-walkową galę, której główną atrakcją jest starcie Cris Cyborg z Ketlen Vieirą. Wystarczy spojrzeć na rozpiskę, by dostrzec pewien wzór: sześcioro widniejących na niej zawodników pracowało kiedyś dla UFC. Łącznie Vieira, Cyborg, Taila Santos, Daniel Marcos, Javid Basharat i Dakota Bush wchodzili do oktagonu 45 razy.
Sama ta liczba to tylko ciekawostka. Ale oto część, która powinna dawać do myślenia: troje z tej szóstki wygrało swoją ostatnią walkę w UFC. Nie "przegrali kilka i dostali wypowiedzenie". Wygrali. Zeszli za kulisy z ręką uniesioną w górę, a następnym razem, gdy pojawiają się na karcie walk, na klatce widnieje napis PFL.
Od razu przyznaję się do swojej sympatii: uważam, że ten sport jest zdrowszy, gdy druga liga promocji dysponuje prawdziwym talentem, więc część mnie się z tego cieszy. Ale proces, w którym lider rynku pozbywa się notowanych w rankingach, wygrywających zawodników, zasługuje na dokładniejsze spojrzenie niż formułka o "zarządzaniu kadrą". Przejdźmy przez nich po kolei, z dowodami w ręku.
Szóstka, jedno po drugim
Ketlen Vieira (16-5, 10-5 w UFC). Dziesięć lat i 15 walk w wadze koguciej UFC. W 2021 roku wypunktowała Mieshę Tate w pięciorundowym boju, a w 2022 wygrała niejednogłośnie z Holly Holm, oba pojedynki jako walki wieczoru. Jej pięć porażek w UFC czyta się jak CV pretendentki: Irene Aldana, Yana Santos, Raquel Pennington, Kayla Harrison, Norma Dumont. Dwie z nich to decyzje niejednogłośne, a kobieta, która ostatnio pokonała ją wyraźnie, Harrison, jest obecną mistrzynią UFC w wadze do 135 funtów. Ostatni występ Vieiry w UFC to 16 maja tego roku: jednogłośna decyzja nad Jacqueline Cavalcanti. Trzy miesiące później jest underdogiem +262 w klatce PFL. Nigdy nie przestała być zawodniczką z czołowej dziesiątki wagi koguciej; przestała tylko być zawodniczką UFC.
Cris Cyborg (29-2). Gwiazda wieczoru to pierwowzór tej historii. Jej przygoda z UFC zakończyła się bilansem 6-1, z jedyną porażką z Amandą Nunes w pierwszej rundzie na UFC 232. Wygrała swoją ostatnią walkę w UFC, jednogłośną decyzję nad Felicią Spencer w lipcu 2019 roku, a organizacja pozwoliła odejść największemu nazwisku w historii kobiecej wagi piórkowej. Od tego czasu ma bilans 8-0 w Bellatorze i PFL: sześć zwycięstw w Bellatorze, w tym pięć w walkach o pas, potem pięciorundowa decyzja nad Larissą Pacheco i duszenie zza pleców w trzeciej rundzie na Sarze Collins. Ma teraz 41 lat, jest niepokonana od grudnia 2018 roku i wciąż jest zawodniczką, wokół której inne organizacje budują całe gale.
Taila Santos (23-4, 5-3 w UFC). Najbliżej jej do miana mistrzyni, którą UFC zgubiło po drodze. Na UFC 275 w czerwcu 2022 roku doprowadziła Valentinę Shevchenko, najbardziej dominującą zawodniczkę wagi muszej tej ery, do niejednogłośnej decyzji w walce o pas. Jedna porażka z Erin Blanchfield później już jej nie było. W PFL ma bilans 4-1: balacha w pierwszej rundzie na Ilarze Joanne, decyzje nad Jeną Bishop i Liz Carmouche, porażka przez stoperkę z Dakotą Ditchevą w finale sezonu 2024 i TKO w pierwszej rundzie na Qihui Yan w maju. W sobotę zmierzy się z niepokonaną Sabrinną de Sousą (6-0).

Zdjęcie: ELPOLI.pe / CC BY 3.0
Daniel Marcos (18-1, 5-1 w UFC plus 1 NC). Tego przypadku naprawdę nie rozumiem. Peruwiański kogut zanotował w UFC bilans 5-1 z jednym no contest. Jego jedyna porażka to decyzja z Montelem Jacksonem, rywalem z czołowej piętnastki. Jego ostatni występ w UFC, 8 listopada 2025 roku, to poddanie Milesa Johnsa w drugiej rundzie. Jako zawodowiec ma bilans 18-1. Zawodnicy z takim dorobkiem zwykle nie muszą szukać nowego pracodawcy, a mimo to w sobotę bije się z Magomedem Magomedovem (22-5) na undercardzie PFL, w walce, którą bukmacherzy wyceniają jak rzut monetą.
Javid Basharat (15-2, 4-2 w UFC plus 1 NC). Zaczął swoją przygodę z UFC od 3-0, z jednogłośnymi decyzjami nad Trevinem Jonesem, Tonym Gravelym i Mateusem Mendoncą. Potem no contest z Victorem Henrym, porażka na punkty z Aiemannem Zahabim, nokaut w pierwszej rundzie od Ricky'ego Simona i powrót na zwycięską ścieżkę jednogłośną decyzją nad Giannim Vazquezem w lutym tego roku. To zwycięstwo było jego ostatnim akcentem w oktagonie. Jak Marcos, odszedł po wygranej; jak Marcos, ma bilans 15-2 i jest w samym środku sportowego prime'u w wieku 30 lat.
Dakota Bush (16-4, 0-2 w UFC). Przypadek kontrolny i najbardziej optymistyczna historia w tym zestawieniu. Bush to przykład, jak ten mechanizm powinien działać: w UFC faktycznie mu nie wyszło, przegrywał na punkty i przez TKO w pierwszej rundzie w 2021 i 2022 roku, po czym odbudował się poza organizacją. Od tamtej pory wygrał osiem walk z rzędu. Jego debiut w PFL w marcu to nokaut w pierwszej rundzie na Robercie Watleyu, który, jak to w tym małym światku bywa, również bije się na sobotniej gali.
Co mówi ten wzór
Podliczmy. Czworo z szóstki opuściło UFC albo po zwycięstwie, albo o jedną walkę od występu na mistrzowskim poziomie. Nie znam szczegółów kontraktowych żadnego z tych odejść i nie będę udawał, że jest inaczej. Negocjacje upadają z nudnych powodów: pieniądze, częstotliwość walk, timing, menedżerowie.
Ale wystarczy spojrzeć szerzej i te nudne powody przestają tłumaczyć kształt całości. Organizacja z praktycznie nieograniczoną przewagą negocjacyjną raz za razem wypuszcza zawodników, którzy wygrywają, są w rankingach albo jedno i drugie, a konkurencja złożyła właśnie całą sobotnią galę, której kręgosłupem są właśnie oni. Vieira wygrała w maju, a w sierpniu bije się dla PFL. Marcos poddał zawodnika wagi koguciej UFC w listopadzie i już go nie było. Basharat wygrał w lutym, to samo. Jakkolwiek wyglądały poszczególne negocjacje, suma tych decyzji to wybór.
Optymistyczna interpretacja to ta, od której zacząłem: MMA ma się lepiej, gdy talent się rozprzestrzenia, gdy Cyborg czy Santos mają gdzie być gwiazdami wieczoru, zamiast czekać w kolejce za mistrzynią, którą matchmakerzy chronią. Cyniczna interpretacja jest taka, że UFC uznało, iż głębię kadry taniej jest zastąpić niż zatrzymać, a takie gale jak ta to rachunek za tę decyzję.
W sobotę sześcioro byłych zawodników UFC podzieli klatkę w Tampie, mając na koncie łącznie 45 występów w oktagonie. Organizacja, która latami budowała ich nazwiska, poprowadzi w tym samym czasie galę w Sacramento, licząc, że nie zmienicie kanału.