Amanda Lemos jest nr 8 i jest podwójnym underdogiem wobec nr 12
Od 2013 roku rynek bukmacherski faworyzował niżej sklasyfikowanego zawodnika w 603 rankingowych pojedynkach UFC i wygrał 63 procent z nich. Lemos kontra Thainara jest następna.
Amanda Lemos nie walczyła od 14 marca. Przez dwadzieścia tygodni, które minęły od tamtej pory, oficjalne rankingi umieszczały ją na ósmym miejscu, potem na siódmym, potem na szóstym, potem na siódmym, a potem znów na ósmym. Nie wygrała walki, żeby awansować. Nie przegrała walki, żeby spaść. Tabela poruszała się wokół niej, podczas gdy ona stała w miejscu.
W sobotę zmierzy się z Alexią Thainarą w czwartej walce pięciopojedynkowej karty głównej w Meta Apex, a Thainara jest sklasyfikowana cztery miejsca niżej, na pozycji nr 12. Dwadzieścia pięć zakładów bukmacherskich wycenia obecnie Lemos na +206, a Thainarę na -250. Niżej sklasyfikowana zawodniczka jest faworytką w stosunku lepszym niż 2 do 1, a kurs przesuwał się w jej stronę niemal każdego dnia od otwarcia pełnego rynku.
Łatwy wniosek jest taki, że bukmacherzy się mylą albo że szykuje się sensacja. Poszedłem więc i to sprawdziłem. Kiedy rynek i rankingi UFC nie zgadzają się co do tego, który zawodnik jest lepszy, jak często każde z nich okazuje się mieć rację?
Nie jest blisko i nie było blisko od lat.
603 walki, w których rynek przebił rankingi
Wyciągnąłem każdą zakończoną walkę UFC od momentu powstania rankingów w lutym 2013 roku, w której oboje zawodnicy mieli w dniu walki miejsce w rankingu dywizji i w której w naszej bazie istnieją kursy zamknięcia. To 1570 walk.
W 603 z nich, czyli 38,4 procent, rynek bukmacherski uczynił faworytem niżej sklasyfikowanego zawodnika. Ci faworyci zanotowali bilans 382-221. Rynek wygrywa ten spór w 63,3 procent przypadków.
Ujmując to inaczej: w 967 walkach, w których rynek i rankingi zgadzały się co do hierarchii, faworyt wygrywał w 69,8 procent przypadków. Skuteczność rynku ledwo więc cierpi, gdy przeczy on oficjalnej tabeli. Oddaje około sześciu punktów procentowych trafności i nadal wygrywa mniej więcej dwie walki na trzy. Rankingi, będące po przegranej stronie tego podziału, mylą się prawie dwa razy na trzy, ilekroć pieniądze się z nimi nie zgadzają.
Ta niezgoda staje się też coraz częstsza, i to szybko.
| Rok | Rankingowe pojedynki | Rynek faworyzował niżej sklasyfikowanego | Udział |
|---|---|---|---|
| 2013 | 61 | 13 | 21.3% |
| 2015 | 99 | 25 | 25.3% |
| 2017 | 113 | 39 | 34.5% |
| 2019 | 144 | 57 | 39.6% |
| 2021 | 132 | 59 | 44.7% |
| 2023 | 111 | 49 | 44.1% |
| 2025 | 120 | 64 | 53.3% |
W 2013 roku rynek stawiał na niżej sklasyfikowanego zawodnika mniej więcej w jednym rankingowym pojedynku na pięć. W 2025 robił to w ponad połowie z nich. Oba systemy zwykły ogólnie zgadzać się co do tego, kto jest lepszy. Teraz są w tej kwestii bliżej rzutu monetą, a jeden z tych dwóch wciąż ma rację.
Część tej luki jest raczej strukturalna niż skandaliczna. Rankingi są ustalane w głosowaniu panelu mediów, który aktualizuje je co tydzień, a miejsce w rankingu jest zapisem tego, czego zawodnik już dokonał. Kursy są prognozą, poruszają się pod wpływem kontuzji, obozów, stylów, zbijania wagi i pieniędzy, i mogą swobodnie wycenić debiutanta z bilansem 3-0 wyżej niż weterana z lepszym CV. Nikt nie powinien oczekiwać, że te dwie rzeczy będą się pokrywać.
Ale ranking, który tak bardzo się opóźnia, przestaje być wskaźnikiem opóźnionym, a zaczyna być mylącym, bo to liczba, której organizacja używa, żeby sprzedać walkę, i liczba, na podstawie której kibic decyduje, czy walka ma znaczenie.
Wersja z czterema miejscami i dywizja, w której to się ciągle zdarza
Zawęź to do pojedynków o kształcie sobotniego, gdzie faworyt jest dokładnie cztery miejsca niżej niż underdog, a znajdziesz ich 73. Faworyci wygrali 45, czyli 61,6 procent.
Zawęź to natomiast do wagi słomkowej kobiet, a robi się gorzej dla tabeli. Odbyło się 38 rankingowych walk w wadze słomkowej, w których rynek wolał niżej sklasyfikowaną zawodniczkę. Faworytki zanotowały bilans 28-10, skuteczność 73,7 procent, najwyższą z każdej próby wielkości dywizji, jaką sprawdzałem.
Trzy tygodnie temu ta dywizja wyprodukowała najczystszą wersję tego zjawiska. 18 lipca nr 8 Tabatha Ricci była underdogiem z kursem +516 przeciwko nr 11 Fatimie Kline, przy kursie tak jednostronnym, że sugerował, iż rankingi ustawiły te dwie zawodniczki w złej kolejności, i to z dużym marginesem. Kline wygrała jednogłośną decyzją.
A 14 marca, w ostatniej walce Lemos, była ona nr 5 i underdogiem z kursem +198 wobec nr 8 Gillian Robertson. Robertson wygrała jednogłośną decyzją. Lemos znalazła się już po złej stronie dokładnie tego samego układu dwa razy w ciągu pięciu miesięcy, a za drugim razem rynek przesunął ją z odwrócenia o dwa miejsca do odwrócenia o cztery.
Co rynek tak naprawdę czyta
Nic z tego nie oznacza, że kursy są magiczne. Oznacza, że kursy czytają zapis, a ten zapis nie jest tu subtelny.
Od początku 2023 roku 43 zawodniczki wagi słomkowej UFC stoczyły co najmniej trzy walki. Z tych 43 zawodniczką, która oddała najwięcej czasu kontroli na walkę, jest Amanda Lemos, z wynikiem 8 minut 35 sekund na wieczór. W sześciu walkach spędziła 3089 sekund po złej stronie kontroli, wobec 963 sekund po właściwej stronie.
Zawodniczką, która oddała najmniej z tych samych 43, jest Alexia Thainara. W trzech walkach w UFC oddała 11 sekund kontroli. Nie jedenaście minut. Jedenaście sekund.
Są sklasyfikowane jako pierwsza i czterdziesta trzecia na tej samej liście, w tej samej kategorii wagowej, i walczą w sobotę.
Spójrz, jak Lemos przegrywała ostatnio, a mechanizm jest za każdym razem taki sam. Robertson obaliła ją trzy razy i przytrzymała przez 9 minut 17 sekund. Tatiana Suarez obaliła ją trzy razy i przytrzymała przez 9 minut 34 sekundy. Virna Jandiroba poddała ją w drugiej rundzie po 6 minutach 27 sekundach kontroli. Lemos ma bilans 1-3 w ostatnich czterech walkach, a wszystkie trzy porażki były w takiej czy innej formie porażkami zapaśniczymi.
Teraz spójrz, co robi Thainara. W trzech zwycięstwach w UFC trafiła 12 obaleń na 23 próby i zgromadziła 23 minuty kontroli. Jej rywalki mają wobec niej łączny bilans 0 na 2 w próbach obalenia. Przeciwko Brunie Brasil w marcu trafiła sześć obaleń i kontrolowała walkę przez 9 minut 34 sekundy, nie oddając ani sekundy.
To nie jest rynek ignorujący rankingi z niewiedzy. To rynek, który zauważa, że 39-latka, której trzy ostatnie porażki wynikły z bycia przytrzymywaną, walczy z 30-latką, której cała tożsamość w UFC polega na przytrzymywaniu ludzi, i wycenia to odpowiednio.
Argumenty, których liczba nie uwzględnia
Lemos zasługuje na coś więcej niż arkusz kalkulacyjny, a uczciwa wersja tego wywodu musi zawierać części, które mu szkodzą.
Ma bilans 15-6-1, a pięć z tych sześciu porażek przyszło z rąk Jessiki Andrade, Zhang Weili, Jandiroby, Suarez i Robertson. Szósta to walka w wadze koguciej przeciwko Leslie Smith w 2017 roku, kategoria wagowa i dziewięć lat od zawodniczki, którą jest teraz. Innymi słowy, w zasadzie pokonywała ją tylko czołówka jej dywizji. Ma na koncie dwie premie Fight of the Night i Performance of the Night za poddanie Michelle Waterson-Gomez. Zatrzymała Marinę Rodriguez 54 sekundy po rozpoczęciu trzeciej rundy. Przebiła Mackenzie Dern w ciosach 41 do 21 i posłała ją na deski w walce wieczoru nagrodzonej Fight of the Night. Kiedy może pozostać w stójce, jest jedną z mocniej bijących zawodniczek w tej kategorii, a przeciwko Robertson w marcu i tak trafiła 42 znaczące ciosy do 12, przegrywając, co mówi ci, że tamta walka została rozstrzygnięta przez to, gdzie się toczyła, a nie przez to, kto lepiej walczył.
Thainara tymczasem pokonała Brasil, Lomę Lookboonmee i Molly McCann. To prawdziwy start z bilansem 3-0 i jednocześnie nie jest to CV pierwszej ósemki. Rankingi nie są absurdalne, mając ją na 12. miejscu. One są powolne.
A 63,3 procent to propozycja dwa na trzy, nie pewnik. Mniej więcej raz na trzy razy zawodniczka, którą tabela ocenia wyżej, wychodzi i dowodzi, że tabela miała rację. To właśnie musi zrobić Lemos w sobotę i jest to na tyle realna możliwość, że każdy, kto mówi ci, iż to formalność, coś ci sprzedaje.
Część, która powinna niepokoić organizację
Oto jednak to, do czego ciągle wracam.
Między 17 marca a 4 sierpnia Amanda Lemos przeszła z ósmego na siódme, na szóste, na siódme i na ósme miejsce, nie stawiając stopy w klatce. Pięć różnych oficjalnych ocen jej pozycji, wygenerowanych przez wyniki innych ludzi i głosy innych ludzi, w okresie, w którym jedyną nową informacją o Amandzie Lemos było to, że nie ma żadnych nowych informacji o Amandzie Lemos.
System rankingowy, który przesuwa zawodniczkę o dwa miejsca w którąkolwiek stronę za nierobienie niczego i który rynek bukmacherski potrafi pokonać w 63 procentach przypadków, gdy się nie zgadzają, tak naprawdę nie mierzy tego, co twierdzi, że mierzy. To cotygodniowy sondaż opinii z doczepioną liczbą, a to ta liczba trafia na grafikę.
Rynek daje sobotniej walce mniej więcej 71 procent dla zawodniczki sklasyfikowanej cztery miejsca niżej. Tabela ma to odwrotnie. Jedno z nich będzie miało rację, a my mamy 603 wcześniejsze odczyty tego, które zwykle ją ma.
Rankingi, kursy, czas kontroli i historie walk w tym tekście pochodzą z własnej bazy danych UFCalendar, aktualnej na środowy poranek. Możesz śledzić pełną kartę, kursy na żywo i oficjalne rankingi w miarę upływu tygodnia.